Cześć! Dziś zdam wam relacje z otwarcia nowej galerii handlowej, w mojej okolicy. Uroczyste otwarcie zaczynało się o godzinie dziesiątej. Razem z moją przyjaciółką umówiłyśmy się u niej na wpół do dziesiątą
(bo mieszka blisko galerii) i planowałyśmy obczaić wszystkie sklepy ;D Krótko mówiąc ten dzień zapowiadał się super, ale oczywiście nie obyło się bez przeszkód -,-
Nie wiem jak wy, ale my mieliśmy dziś wolne. Wstałam o 7:40, ogarnęłam się i poszłam do sklepu kupić coś na śniadanie. W zasadzie to nigdy nie jem rano śniadania xD Po prostu nie chce mi się jakoś jeść i już, ale większość osób tego nie pojmuje -,-
Kupiłam sobie drożdżówkę z budyniem i dwie paczki delicji.... od wczoraj strasznie chciało mi się słodkiego :( a ja jestem od tego uzależniona. Koło godziny 8:30 zjadłam drożdżówkę, a zaraz po niej otworzyłam delicje... zjadłam może z 5 ciastek. I co? I oczywiście za krótką chwilkę zrobiło mi się strasznie nie dobrze. Już myślałam, że napisze do przyjaciółki, że nie przyjadę
(miałam wyjechać z domu rowerem o 9:15), ale na całe szczęście przeszło mi. Pogoda była dziś nie pewna, więc zabrałam kurtkę przeciw deszczową. Do przyjaciółki przyjechałam punkt 9:30, zostawiłam u niej rower i poszłyśmy na piechtaka na otwarcie. Jak stwierdziła moja przyjaciółka, zresztą słusznie, lepiej było nie zostawiać rowerów przed galerią, "bo jeszcze nam ktoś zapieprzy" :D Pierwszy raz szłam na coś takiego. Spotkałyśmy dużo osób z naszej szkoły, które również "paczkami" szły do galerii. Po drodze wyobrażałam sobie jak to będzie, miałam oczywiście w głowie typową wizję z filmów, czyli przemówienie jakichś ważnych osobistości, przecięcie wstęgi ;D i te sprawy. Gdy wkroczyłyśmy na chodnik prowadzący bezpośrednio do galerii handlowej, zaraz coś rzuciło mi się w oczy (nie licząc oczywiście tłumu ludzi, którzy czekali przed wejściem). Obok niektórych osób stało coś złotego i dużego. Spytałam przyjaciółkę czy też to widzi, ono stwierdziła, że przypomina jej to puzon. Gdy w końcu doszłyśmy do celu, okazało się rzeczywiście to były puzony, była całA orkiestra! Pierwszy raz sprawdziło się to co sobie wyobrażałam, była biało-czerwona wstęga, blisko wejścia było dużo ludzi w eleganckich ubraniach. Przebiłyśmy się do przodu i czekałyśmy, aż się zacznie. Czas oczekiwania umilała orkiestra. W końcu zaczęło się, oczywiście na początku przywitanie, przemówienia, krótka historia budowy, znów przemówienia, pozdrowienia. Po jakimś czasie, ludzie mieli już najwyraźniej dość, bo odchodzili,a do tego zaczynał padać deszcz -,- Nareszcie, zabrali się do przecinania wstęgi, oczywiście brało w tym udział kilka osób, przy czym każda jeszcze dokładała kilka słów od siebie. W środku było widać już ludzi z szampanami i kiedy drzwi się otworzyły wszyscy ruszyli.....i STOP. To wejście było dla gości, czyli dla ludzi w garniakach, a my zwykli, biedni konsumenci musieliśmy czekać jeszcze 15 minut, aż otworzą drugie wejście. Ciężko było, ale w końcu udało nam się wejść. No cóż, przyznam, że szału nie było. W galerii znajdowały się następujące sklepy:
>na pierwszym piętrze<
-Biedronka - (zajmowała największy obszar),
-lodziarnia,
-kwiaciarnia,
-sklep mięsny,
-elektroniczny,
-ubezpieczenia itp.
-apteka,
-skelp z artykułami szkolnymi itp.
-sklep z gazetami itp.
Na drugie piętro można było się dostać albo windą ;P ,albo zwykłymi schodami, albo schodami ruchomymi^^, co było chyba największą atrakcją ;D
>drugie piętro<
-dwa sklepy odzieżowe,
-sklep z butami,
-sklep z ubraniami dla małych dzieci,
- jubiler + torebki i portfele
-drogeria,
-sklep zoologiczny.
Nasz szał zakupowy wyglądał tak: moja przyjaciółka kupiła sobie jakąś gazetę i dostała gratis długopis :) Ja w "papierniczym" kupiłam sobie.... KLIP A4, jak to jest napisane na odwrocie i dostałam gratis zielony pisak! (zdjęcie niżej) Po prostu zaszalałyśmy na całego.
No cóż, myślę, że na pewno mi się przyda to coś ^^
Po przepatrzeniu wszystkich sklepów poszłyśmy na lody... ale do innego "lokalu". Naszej starej, dobrej miejscówki, której nic nie zastąpi i gdzie można zjeść najlepszą pizze w powiecie ;D i lody.
Po południu, (czyli o 16), gdy moi rodzice wrócili z pracy, wszyscy razem pojechaliśmy do galerii ;D. Tym razem na wstępie poszliśmy do naszej kochanej Biedronki :* zdążyłam dorwać jednego balona na pamiątkę :D
A ostatecznie moje "zakupy dnia"
(jak to często mawiam), wyglądały tak:
Do następnego! :)
Mam taką samą szcotkę heh
OdpowiedzUsuńJa bym chciala żeby u mnie w mieście była galeria
http://teenluxy.blogspot.com/