Ciekawa jestem tylko czego, jak dziś zrobiliśmy ostatni temat z książki. Na języku polskim, Pani chyba też nie zamierza rezygnować z realizacji tematów. Potem biologia czyli chemia. Kończymy książkę, zostały trzy tematy, czyli prawie zdążymy przed końcem roku. Na w-f jedynie Pani zakomunikowała nam,że teraz do końca będą gry i zabawy -,- Pocieszające..... ale ja z moją przyjaciółką znalazłyśmy sobie super zajęcie. Mianowicie gramy w badmintona i mamy przy tym niezłą głupawkę. Dziś pierwszy raz grałyśmy na dworze i było "trochę" masakrycznie, bo wiadomo... słońce, wiatr i te sprawy. Więcej razy chyba się zginałyśmy niż odbijałyśmy lotkę xD ale na sali gra nam się super. Żałuje, że nie ma zawodów w badmintonie : / Na w-f ogólnie są "jaja". Gadamy wtedy po prostu o wszystkim, ale oczywiście nie o sporcie. Dziś podczas gry usłyszałam motto życiowe mojej koleżanki: JEŚLI KTOŚ JEST DLA MNIE WREDNY, TO JA DLA NIEGO TEŻ JESTEM WREDNA ;D Nie powiem, coś w tym jest. A tak poza tym, innym dziewczyną, które też grały w badmintona lotka utknęła na dachu ^^
poniedziałek, 16 czerwca 2014
PONIEDZIAŁEK :)
Hej wam! Chyba będzie koniec świata, bo dodaję dzisiaj dwa posty! Masakra. Tak czy siak, opiszę wam dziś mój kolejny poniedziałkowy dzień. Jak zawsze byłam dziś totalnie zdezorganizowana i cały dzień miałam to głupie wrażenie,że o czymś zapomniała. NIENAWIDZĘ TEGO! Tym razem wyrobiłam się pięć minut przed dzwonkiem (przypominam,że w poniedziałki mamy na dziewiątą). Mieliśmy dziś spotkanie wolontariatu itp. no i nasza pierwsza lekcja (a w praktyce druga) - matma. Zrobiliśmy nawet całkiem dużo zadań. Pani uświadomiła nam, że mimo to,że zostały niecałe 2 tygodnie do końca szkoły nie znaczy, że nie będziemy się uczyć -,-

Ciekawa jestem tylko czego, jak dziś zrobiliśmy ostatni temat z książki. Na języku polskim, Pani chyba też nie zamierza rezygnować z realizacji tematów. Potem biologia czyli chemia. Kończymy książkę, zostały trzy tematy, czyli prawie zdążymy przed końcem roku. Na w-f jedynie Pani zakomunikowała nam,że teraz do końca będą gry i zabawy -,- Pocieszające..... ale ja z moją przyjaciółką znalazłyśmy sobie super zajęcie. Mianowicie gramy w badmintona i mamy przy tym niezłą głupawkę. Dziś pierwszy raz grałyśmy na dworze i było "trochę" masakrycznie, bo wiadomo... słońce, wiatr i te sprawy. Więcej razy chyba się zginałyśmy niż odbijałyśmy lotkę xD ale na sali gra nam się super. Żałuje, że nie ma zawodów w badmintonie : / Na w-f ogólnie są "jaja". Gadamy wtedy po prostu o wszystkim, ale oczywiście nie o sporcie. Dziś podczas gry usłyszałam motto życiowe mojej koleżanki: JEŚLI KTOŚ JEST DLA MNIE WREDNY, TO JA DLA NIEGO TEŻ JESTEM WREDNA ;D Nie powiem, coś w tym jest. A tak poza tym, innym dziewczyną, które też grały w badmintona lotka utknęła na dachu ^^(pozdro na cześki :D), reszta chwilę odbijała w siatkę a potem leżała na trawie. W połowie lekcji zrobiło się już nudno i wszysyc się wypalili, więc zaszyłyśmy się w cieniu i czekałyśmy na dzwonek. Na religii mieliśmy zastępstwo - historię. Oglądaliśmy nawet fajny film, tylko oczywiście zapomniałam tytułu, ale na prawdę jest świetny. Na koniec niemiecki, nawet szybko zleciał, robiliśmy ćwiczenia w grupach. Czy komuś chce się jeszcze uczyć? Wiem, głupie pytanie, ale kto wie może kilku by się znalazło.... Trzeba jeszcze trochę wytrzymać, ale dobra nasza, bo ten tydzień jest krótki, a potem to już z górki. Wszystkim życzę wytrwałości. Do następnego!
Ciekawa jestem tylko czego, jak dziś zrobiliśmy ostatni temat z książki. Na języku polskim, Pani chyba też nie zamierza rezygnować z realizacji tematów. Potem biologia czyli chemia. Kończymy książkę, zostały trzy tematy, czyli prawie zdążymy przed końcem roku. Na w-f jedynie Pani zakomunikowała nam,że teraz do końca będą gry i zabawy -,- Pocieszające..... ale ja z moją przyjaciółką znalazłyśmy sobie super zajęcie. Mianowicie gramy w badmintona i mamy przy tym niezłą głupawkę. Dziś pierwszy raz grałyśmy na dworze i było "trochę" masakrycznie, bo wiadomo... słońce, wiatr i te sprawy. Więcej razy chyba się zginałyśmy niż odbijałyśmy lotkę xD ale na sali gra nam się super. Żałuje, że nie ma zawodów w badmintonie : / Na w-f ogólnie są "jaja". Gadamy wtedy po prostu o wszystkim, ale oczywiście nie o sporcie. Dziś podczas gry usłyszałam motto życiowe mojej koleżanki: JEŚLI KTOŚ JEST DLA MNIE WREDNY, TO JA DLA NIEGO TEŻ JESTEM WREDNA ;D Nie powiem, coś w tym jest. A tak poza tym, innym dziewczyną, które też grały w badmintona lotka utknęła na dachu ^^
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz