Hej! Znów poniedziałek, znów weekend skończył się szybciej niż się zaczął, ale to nie byle jaki poniedziałek, to Dzień Matki!
Dziś o mało nie spóźniłam się do szkoły ( a miałam na 9.00 -.- ), przyszłam minutę przed dzwonkiem na przerwę. W poniedziałek zawsze jestem totalnie zdezorganizowana, nic nie wiem, nic nie mam, i właśnie przyszedł czas na wzięcie moje ostatniego np. z matmy... ale jak się później okazało dobrze, że go wzięłam, bo pani pytała chyba z 10 osób. Na biologi, nasza kochana pani, udzielała nam wykładu odnośnie..... smrodu, ale lepiej będzie jak nie będę wnikać w szczegóły.... no i wreszcie.... w-f -.- Od kiedy zaczęliśmy wychodzić na dwór, czekaliśmy, kiedy ta masakryczna lekcja nadejdzie. A mowa o BIEGANIU. Razem z chłopcami mieliśmy zrobić 3 okrążenia "po polach" w 20 minut, kto nie zmieści się w czasie dostaje jedynkę. Na początku pomyślałam sobie, co to są trzy okrążenia w 20 minut (może to był dystans około 2 km), a jednak jak się później okazało dobiegłam 2 minuty przed końcem czasu. Gdy wracaliśmy do szkoły, zaczął padać deszcz. Wszyscy zmęczeni, spoceni, a tu jeszcze deszcz. W tej chwili na myśl przyszło mi bardzo popularne zdanie, wymawiane w filmach: Czy może być jeszcze gorzej? I wiecie co? Było gorzej! Deszczyk przeistoczył się w burzę, jakoś dobiegliśmy do szkoły (to była dopiero motywacja xD), a do domu przyszłam mokra od stóp do głów. Jak nie będę chora, to będzie jakiś cud. Na religii oglądamy bardzo fajny film, ale nie znam tytułu -,- Na zakończenie dnia język niemiecki, ale i tak połowę przegadaliśmy. No i poniedziałek jak zawsze szybko się skończył, a niestety jutro wtorek.... i co? I sprawdzian z fizyki :) Trzymajcie za mnie kciuki!
Do następnego!
poniedziałek, 26 maja 2014
sobota, 24 maja 2014
''Cały tydzień czekamy na weekend, podczas którego i tak nic nie robimy''
Hej wam! Tytuł tego posta jest wzięty z bestów z pewnego obrazka, którego oczywiście nie mogłam znaleźć, żeby wam go pokazać. No trudno. Mamy wreszcie skutki ładnej pogody. Dziś koło godziny 16 przeszła niezła burza, aż wybiło u mnie w domu korki i na dodatek nie było internetu do godziny 20:30. Ładna pogoda wiąże się niestety z wychodzeniem na dwór lub na boisko, podczas w-f. Wtedy mamy m.in ''zajęcia rekreacyjne'' czyli bierzemy piłkę do siatki lub badmintona, ostatnio nawet ''grałyśmy w tenisa ziemnego''. W rzeczywistości wygląda to tak: dziewczyny niećwiczące zaszywają się gdzieś w cieniu, kilka dziewczyn robi kółko i odbijają piłką do siatki, po paru minutach, jednak większość albo idzie się schować do cienia albo nic nie robi (niektórzy się opalają ^^). Natomiast ja z moją przyjaciółką we dwie (czasem się ktoś dołączy) odbijamy w siatkę gdzieś na boku. Lepiej ''gra'' się w dwójkę, (bo przynajmniej zawsze do Ciebie podadzą :P). A jeśli nie zajęcia rekreacyjne to LEKKOATLETYKA, KTÓREJ NIENAWIDZĘ. W 30 stopniowym upale, rzucałyśmy ostatnio piłką lekarską i piłeczką palantową, podczas gdy nasi chłopcy mieli w-f w chłodnej sali. Po takich zajęciach jestem totalnie wykończona i zmęczona, a tu jeszcze trzeba dojść do domu! EPIC FAIL -,-
Nadszedł czas, kiedy kończą się seriale i nie ma co oglądać : / Znalazłam sobie fajne zastępstwo, póki co, a mianowicie czytanie opowiadań na blogach ( i wgl czytanie blogów :D). Jest ich kilka, które bardzo mi się podobają, oto one:
A wy co o nich sądzicie? Znacie jakieś blogi z opowiadaniami, jeśli tak to podajcie linki, chętnie poczytam. :)
Do następnego!
Nadszedł czas, kiedy kończą się seriale i nie ma co oglądać : / Znalazłam sobie fajne zastępstwo, póki co, a mianowicie czytanie opowiadań na blogach ( i wgl czytanie blogów :D). Jest ich kilka, które bardzo mi się podobają, oto one:
(blogi z opowiadaniami)
http://suremia.blogspot.com/
http://darkness-of-the-soul.blogspot.com/
http://b-e-a-c-o-n--h-i-l-l-s.blogspot.com/
A wy co o nich sądzicie? Znacie jakieś blogi z opowiadaniami, jeśli tak to podajcie linki, chętnie poczytam. :)
Do następnego!
środa, 21 maja 2014
Nigdy nie odwracaj się za siebie!
Hej! Jak może niektórzy zauważyli zmieniłam wygląd bloga,chociaż nienawidzę zmian (bo zawsze jest gorzej, przynajmniej w moim przypadku), ale mam nadzieję, że dzięki temu lepiej wam się go będzie czytać. Dzisiaj była jedna z najlepszych lekcji fizyki ( moim zdaniem). Pisaliśmy kartkówkę, a potem sami rozwiązywaliśmy karty pracy (za tydzień mamy sprawdzian ;_; ). Pod koniec lekcji razem je sprawdzaliśmy. Pewnie pomyśleliście sobie co fajnego w takiej lekcji? Kartkówka i rozwiązywanie zadań........... ALE NAJWAŻNIEJSZE, ŻE NIKT NIE BYŁ PRZY TABLICY ;D Niby taka zwykła prostokątna tablica, a uczniowie tak się jej boją. ^^ Reszta pobytu w szkole szybko zleciała.
A teraz czas na wyjaśnienie, tytułu tego postu / posta (nie wiem jak się to pisze). Tak się składa, że moja droga ze szkoły do domu i z domu do szkoły jest dosyć długa ( w zasadzie do wszystkiego mam daleko -.- )
Dlatego też, często spotykają mnie różne ''przygody'', np. dzisiaj. Wracając ze szkoły, na środku chodnika, po którym się poruszałam, stał pewien...... STARSZY PAN. Był skierowany, w stronę jednego z domów i wydzierał się na całą wieś ( przeklinając i nazywając jakaś osobę, która najprawdopodobniej stała w ogródku. Gdy go wymijałam, spojrzałam w stronę domu, bo chciałam zobaczyć na kogo się tak drze.Najlepsze było w tym, wszystkim to, że nikogo nie było na zewnątrz, ani koło domu, ani w pobliżu. Nie wiem, czemu STARSZY PAN, się tak zdenerwował, gdy obróciłam głowę w stronę domu (teraz tak się zastanawiam, że może pomyślał, że nie chcę na niego patrzeć xD), ale zaczął za mną iść. Przyśpieszyłam kroku. Słyszałam, jak krzyczy coś o prowadzeniu dzieci do gimnazjum i, że chyba będzie padać, bo jest bardzo duszno. Gdy usłyszałam słowo "gimnazjum" byłam pewna, że mówi coś o mnie. Byłam ciekawa czy dalej idzie za mną. Nie wiem co mnie podkusiło, bo nigdy nie patrzę się za siebie, gdy idę (a niektórzy wręcz robią to co 5 sekund -.-), ale tym razem OBEJRZAŁAM SIĘ, a ów STARSZY PAN krzyknął:
-''No popatrz na mnie, popatrz''. Przestraszona dostałem, takiego ''pałera'' w nogach, że nie wiem nawet kiedy, zgubiłam tego gościa. Morał z tej historii jest następujący: Nigdy nie odwracaj się za siebie, a zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych!
W domu, żeby się odstresować, otworzyłam ''Mleczko w czekoladzie'' i co zobaczyłam? To co zwykle czyli........
....czyli połowa ''ptasiego mleczka'' gdzieś zniknęła. : /
Do tego, (pomadki?), były tak, ułożone, jakby je ktoś po prostu porozrzucał byle jak, zresztą widzicie sami.
Tym słodkim akcentem, zakończę dzisiejszą notkę.
Do następnego!
A teraz czas na wyjaśnienie, tytułu tego postu / posta (nie wiem jak się to pisze). Tak się składa, że moja droga ze szkoły do domu i z domu do szkoły jest dosyć długa ( w zasadzie do wszystkiego mam daleko -.- )
Dlatego też, często spotykają mnie różne ''przygody'', np. dzisiaj. Wracając ze szkoły, na środku chodnika, po którym się poruszałam, stał pewien...... STARSZY PAN. Był skierowany, w stronę jednego z domów i wydzierał się na całą wieś ( przeklinając i nazywając jakaś osobę, która najprawdopodobniej stała w ogródku. Gdy go wymijałam, spojrzałam w stronę domu, bo chciałam zobaczyć na kogo się tak drze.Najlepsze było w tym, wszystkim to, że nikogo nie było na zewnątrz, ani koło domu, ani w pobliżu. Nie wiem, czemu STARSZY PAN, się tak zdenerwował, gdy obróciłam głowę w stronę domu (teraz tak się zastanawiam, że może pomyślał, że nie chcę na niego patrzeć xD), ale zaczął za mną iść. Przyśpieszyłam kroku. Słyszałam, jak krzyczy coś o prowadzeniu dzieci do gimnazjum i, że chyba będzie padać, bo jest bardzo duszno. Gdy usłyszałam słowo "gimnazjum" byłam pewna, że mówi coś o mnie. Byłam ciekawa czy dalej idzie za mną. Nie wiem co mnie podkusiło, bo nigdy nie patrzę się za siebie, gdy idę (a niektórzy wręcz robią to co 5 sekund -.-), ale tym razem OBEJRZAŁAM SIĘ, a ów STARSZY PAN krzyknął:
-''No popatrz na mnie, popatrz''. Przestraszona dostałem, takiego ''pałera'' w nogach, że nie wiem nawet kiedy, zgubiłam tego gościa. Morał z tej historii jest następujący: Nigdy nie odwracaj się za siebie, a zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych!
W domu, żeby się odstresować, otworzyłam ''Mleczko w czekoladzie'' i co zobaczyłam? To co zwykle czyli........
....czyli połowa ''ptasiego mleczka'' gdzieś zniknęła. : /
Do tego, (pomadki?), były tak, ułożone, jakby je ktoś po prostu porozrzucał byle jak, zresztą widzicie sami.
Tym słodkim akcentem, zakończę dzisiejszą notkę.
Do następnego!
wtorek, 20 maja 2014
'' Bo wreszcie przyszedł maj ''
Hej wam! Tytuł tego posta, ( jak pewnie większość z was się domyśliła) to fragment piosenki zespołu Varius Manx pod tytułem ''Maj''. Chociaż bardziej pasowałoby: bo wreszcie przyszedł prawdziwy maj. Czyli słońce nareszcie zagościło na naszym niebie, jest ciepło, przyjemnie (momentami aż za gorąco np. w drodze powrotnej ze szkoły), nie to co było raptem dwa dni temu. Maj kojarzy mi się przede wszystkim ze słońcem, i pierwszym miesiącem otwierającym drogę do wakacji. Ale ma też pewną wadę, która nazywa się: WSTRĘTNE ROBALE. Nie wiem co one we mnie widzą, ale za każdym razem, gdy wychodzę na dwór, lecą w moją stronę (może to przez kolor kurtki? : / ). A ja jak głupia macham rękami na wszystkie strony świata, co wzbudza uwagę ludzi i wygląda to dość..... dziwacznie.
Wczoraj pod powitalnym postem chciałam wrzucić, pewien obrazek( z bestów ), który opętał moją głowę, a w zasadzie to jego treść.(na pewno niektórzy z was już go widzieli ale ja odkryłam go niedawno) Tylko, że oczywiście nie mogłam go znaleźć. Odrabiając dziś lekcje olśniło mnie. ''A może udostępniłam go na fb?'' I to był strzał w dziesiątkę! A oto ów obrazek:
Nie powiem, na początku nie widziałam w tym nic śmiesznego, ale z czasem jakoś wbiło mi się to do głowy.
Wtorek na szczęście już za nami. Jak wspominałam wczoraj, nienawidzę tego dnia. Gdy wychodziłam z domu, pomyślałam sobie, że fajnie by było gdybyśmy nie mieli dziś jakiejś lekcji ( w zasadzie mogła to być każda lekcjaa najlepiej to fizyka,) . No cóż, los postanowił spełnić moją prośbę, jednak jak zwykle strasznie namieszał. Nie mieliśmy najluźniejszej lekcji z całego dzisiejszego planu, czyli WDR. -,- W ramach zastępstwa, dostaliśmy drugą godzinę matematyki. Oh really? Na angielskim pani puściła nam, (wbrew pozorom) piękny filmik. Chyba nikt nie spodziewał się takiego zakończenia. Filmik jest naprawdę świetny, więc postanowiłam, że wam go pokażę. (Dobrze by było gdybyście nie podglądali tytułu, bo cała ''niespodzianka'' pryśnie, najlepiej będzie jak od razu klikniecie odtwórz, nie zwracają uwagi, na górny pasek na filmiku :)) Miłego oglądania :)
Z racji tego, że nie wszyscy ogarniają anglika, przetłumaczę / streszczę wam co nie co.
A więc, powyższy filmik, przedstawia rozmowę o pracę kilku osób. Szef opowiada im o szczegółach tej pracy, m.in. trzeba być do dyspozycji 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu., nie ma się wolnego, (nawet w święta), i co najbardziej zszokowało osoby ubiegające się o stanowisko, że pracuje za darmo. Wszyscy byli bardzo zaskoczeni. W końcu szef mówi jednej z kandydatek, że miliardy ludzi na świecie ma taka pracę. Kobieta pyta się go kto jest takim wariatem, żeby cały czas pracować bez chwili wytchnienia. Odpowiedź szefa rozwaliła nas wszystkich :)( a niektórych bardzo wzruszyła )
A wy co sądzicie o tym filmiku? :)
Wczoraj pod powitalnym postem chciałam wrzucić, pewien obrazek
Nie powiem, na początku nie widziałam w tym nic śmiesznego, ale z czasem jakoś wbiło mi się to do głowy.
Wtorek na szczęście już za nami. Jak wspominałam wczoraj, nienawidzę tego dnia. Gdy wychodziłam z domu, pomyślałam sobie, że fajnie by było gdybyśmy nie mieli dziś jakiejś lekcji ( w zasadzie mogła to być każda lekcja
A więc, powyższy filmik, przedstawia rozmowę o pracę kilku osób. Szef opowiada im o szczegółach tej pracy, m.in. trzeba być do dyspozycji 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu., nie ma się wolnego, (nawet w święta), i co najbardziej zszokowało osoby ubiegające się o stanowisko, że pracuje za darmo. Wszyscy byli bardzo zaskoczeni. W końcu szef mówi jednej z kandydatek, że miliardy ludzi na świecie ma taka pracę. Kobieta pyta się go kto jest takim wariatem, żeby cały czas pracować bez chwili wytchnienia. Odpowiedź szefa rozwaliła nas wszystkich :)
A wy co sądzicie o tym filmiku? :)
poniedziałek, 19 maja 2014
Siemanko!
Jestem Ola, mam 15 lat i mieszkam w piękniej malowniczej wsi, która znajduje się w kotlinie, więc ze swojego pokoju mam zarąbisty widok na góry :D Z okazji imienin postanowiłam zrobić sobie prezent i założyć bloga. O czym zapytacie? O sobie, o moim codziennym życiu itp i itd. Przy jego zakładaniu oczywiście nie obeszło się bez problemów, bo akurat gdy miałam pisać powitalny post (który miał być 18 maja) przerwało mi dostęp do internetu -.- . Dlatego też pierwsza notka wyjdzie dzisiaj, dzień po moich imieninach. (przy okazji pozdrawiam wszystkie Olusie) Szczerze mówiąc, w tym roku, na imieninach szału nie było, wręcz przeciwnie, zakończyłam ten dzień bólem brzucha, zawrotami w głowie i mdłościami. Sama do końca nie wiem czemu. Tym razem nie obżerałam się bez opamiętania słodyczami, od których jestem uzależniona. Ale pewnie nie tylko ja ^^. Rano mi trochę przeszło. W szkole, modliłam się, żeby tylko nie zrobiło mi się nie dobrze. Na szczęście jakoś przetrwałam ten dzień. Choć teraz też nie czuję się rewelacyjnie. Jak to często powtarzam ( a ostatnimi czasy coraz częściej ) LICZĘ NA LEPSZE JUTRO.
Chociaż bardziej niż poniedziałków nienawidzę wtorków. Dlaczego? W poniedziałki mam jeszcze lekcje w miarę ''spoko'' a wtorek zaczyna okropny tydzień. Matematyczny wtorek : / (przewaga lekcji z liczeniem, FIZYKA MATMA,CHEMIA). Jestem humanistą, z przedmiotami ścisłymi, kiepsko, ale nie krytycznie. (kciuk w górę) Poza tym, wtorki bardzo, ale to bardzo się ciągną ;_; Dobrze, że za niedługo wakacje :) To pewnie wszystkich trzyma jeszcze przy życiu.
Do następnego!
Chociaż bardziej niż poniedziałków nienawidzę wtorków. Dlaczego? W poniedziałki mam jeszcze lekcje w miarę ''spoko'' a wtorek zaczyna okropny tydzień. Matematyczny wtorek : / (
Do następnego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)

