środa, 21 maja 2014

Nigdy nie odwracaj się za siebie!

Hej! Jak może niektórzy zauważyli zmieniłam wygląd bloga,chociaż nienawidzę zmian (bo zawsze jest gorzej, przynajmniej w moim przypadku), ale mam nadzieję, że dzięki temu lepiej wam się go będzie czytać. Dzisiaj była jedna z najlepszych lekcji fizyki ( moim zdaniem). Pisaliśmy kartkówkę, a potem sami rozwiązywaliśmy karty pracy (za tydzień mamy sprawdzian ;_; ). Pod koniec lekcji razem je sprawdzaliśmy. Pewnie pomyśleliście sobie co fajnego w takiej lekcji? Kartkówka i rozwiązywanie zadań........... ALE NAJWAŻNIEJSZE, ŻE NIKT NIE BYŁ PRZY TABLICY ;D Niby taka zwykła prostokątna tablica, a uczniowie tak się jej boją. ^^ Reszta pobytu w szkole szybko zleciała.
A teraz czas na wyjaśnienie, tytułu tego postu / posta (nie wiem jak się to pisze). Tak się składa, że moja droga ze szkoły do domu i z domu do szkoły jest dosyć długa ( w zasadzie do wszystkiego mam daleko -.- )
Dlatego też, często spotykają mnie różne ''przygody'', np. dzisiaj. Wracając ze szkoły, na środku chodnika, po którym się poruszałam, stał pewien...... STARSZY PAN. Był skierowany, w stronę jednego z domów i wydzierał się na całą wieś ( przeklinając i nazywając jakaś osobę, która najprawdopodobniej stała w ogródku. Gdy go wymijałam, spojrzałam w stronę domu, bo chciałam zobaczyć na kogo się tak drze.Najlepsze było w tym, wszystkim to, że nikogo nie było na zewnątrz, ani koło domu, ani w pobliżu. Nie wiem, czemu  STARSZY PAN, się tak zdenerwował, gdy obróciłam głowę w stronę domu (teraz tak się zastanawiam, że może pomyślał, że nie chcę na niego patrzeć xD), ale zaczął za mną iść. Przyśpieszyłam kroku. Słyszałam, jak krzyczy coś o prowadzeniu dzieci do gimnazjum i, że chyba będzie padać, bo jest bardzo duszno. Gdy usłyszałam słowo "gimnazjum" byłam pewna, że mówi coś o mnie. Byłam ciekawa czy dalej idzie za mną. Nie wiem co mnie podkusiło, bo nigdy  nie patrzę się za siebie, gdy idę (a niektórzy wręcz robią to co 5 sekund -.-), ale tym razem OBEJRZAŁAM SIĘ, a ów STARSZY PAN krzyknął:
-''No popatrz na mnie, popatrz''. Przestraszona dostałem, takiego ''pałera'' w nogach, że nie wiem nawet kiedy, zgubiłam tego gościa. Morał z tej historii jest następujący: Nigdy nie odwracaj się za siebie, a zwłaszcza w sytuacjach kryzysowych!
W domu, żeby się odstresować, otworzyłam ''Mleczko w czekoladzie'' i co zobaczyłam? To co zwykle czyli........
                                               ....czyli połowa ''ptasiego mleczka'' gdzieś zniknęła. : /
Do tego, (pomadki?), były tak, ułożone, jakby je ktoś po prostu porozrzucał byle jak, zresztą widzicie sami.
Tym słodkim akcentem, zakończę dzisiejszą notkę.
Do następnego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz