sobota, 21 czerwca 2014
Otwarcie Galerii Handlowej
Cześć! Dziś zdam wam relacje z otwarcia nowej galerii handlowej, w mojej okolicy. Uroczyste otwarcie zaczynało się o godzinie dziesiątej. Razem z moją przyjaciółką umówiłyśmy się u niej na wpół do dziesiątą (bo mieszka blisko galerii) i planowałyśmy obczaić wszystkie sklepy ;D Krótko mówiąc ten dzień zapowiadał się super, ale oczywiście nie obyło się bez przeszkód -,- Nie wiem jak wy, ale my mieliśmy dziś wolne. Wstałam o 7:40, ogarnęłam się i poszłam do sklepu kupić coś na śniadanie. W zasadzie to nigdy nie jem rano śniadania xD Po prostu nie chce mi się jakoś jeść i już, ale większość osób tego nie pojmuje -,-
poniedziałek, 16 czerwca 2014
PONIEDZIAŁEK :)
Hej wam! Chyba będzie koniec świata, bo dodaję dzisiaj dwa posty! Masakra. Tak czy siak, opiszę wam dziś mój kolejny poniedziałkowy dzień. Jak zawsze byłam dziś totalnie zdezorganizowana i cały dzień miałam to głupie wrażenie,że o czymś zapomniała. NIENAWIDZĘ TEGO! Tym razem wyrobiłam się pięć minut przed dzwonkiem (przypominam,że w poniedziałki mamy na dziewiątą). Mieliśmy dziś spotkanie wolontariatu itp. no i nasza pierwsza lekcja (a w praktyce druga) - matma. Zrobiliśmy nawet całkiem dużo zadań. Pani uświadomiła nam, że mimo to,że zostały niecałe 2 tygodnie do końca szkoły nie znaczy, że nie będziemy się uczyć -,-

BITWA SMAKÓW: Oreo - Ciastka vs Lody
W sobotę podczas co tygodniowych dużych zakupów, natrafiłam w Biedronce na LODY OREO. Na początku razem z tatą przyglądaliśmy się zamrażarce, w której były lody i zastanawialiśmy się czy to na prawdę są LODY.... LODY OREO?! Byłam lekko zdziwiona, że u nas takie rzeczy w ogóle są. xD
Najlepsze było to, że na pudełku był napis ICE CREAM, ale ja z moim tatą sami musieliśmy to rozkminić ;D
Tak czy siak w końcu kupiliśmy LODY OREO Zżerała mnie ciekawość jak to będzie smakować, ale w ogóle było tyle jedzenia, że nie wiedziałam za mam się wziąć ( jedzenie to jedno z moich hobby :D ). I pączki i ciastka i moja ukochana bułka z serem. Jeśli chodzi o ocenę moich rodziców to tacie wszystko smakuje zjadł nawet 2 a mamie.... trudno dogodzić. Smakował jej tylko krem a "ciastko" było (za słone?)
Koło godziny 16 przyszedł czas na mnie :) Szczerze mówiąc to lód nie był jakiś nadzwyczajnych rozmiarów, był może 2 razy większy od ciastka Oreo -,-. A więc pora na starcie:
Do następnego!
Najlepsze było to, że na pudełku był napis ICE CREAM, ale ja z moim tatą sami musieliśmy to rozkminić ;D
Tak czy siak w końcu kupiliśmy LODY OREO Zżerała mnie ciekawość jak to będzie smakować, ale w ogóle było tyle jedzenia, że nie wiedziałam za mam się wziąć ( jedzenie to jedno z moich hobby :D ). I pączki i ciastka i moja ukochana bułka z serem. Jeśli chodzi o ocenę moich rodziców to tacie wszystko smakuje zjadł nawet 2 a mamie.... trudno dogodzić. Smakował jej tylko krem a "ciastko" było (za słone?)
Koło godziny 16 przyszedł czas na mnie :) Szczerze mówiąc to lód nie był jakiś nadzwyczajnych rozmiarów, był może 2 razy większy od ciastka Oreo -,-. A więc pora na starcie:
VS
I byłam bardzo zdziwiona, gdyż musiałam przyznać rację mojej mamie, która słusznie stwierdziła, że ten cały wafel czy ciastko było słone. W każdym razie za rewelacyjne nie było, ale to był dopiero początek moich przeżyć z tym wytworem szatana. Krem też nie za bardzo przypadł mi do gustu ale był lepszy niż to ohydne ciastko. Cieszyłam się jeszcze bardziej po zjedzeniu tej maskary niż przed. Parę minut później zrobiło mi się tak nie dobrze, że myślałam, że chyba umrę. Na szczęście trwało to krótko. Z ciastkami Oreo nie ma nawet porównania. Tysiąc razy lepsze, smaczniejsze i co ważniejsze jeszcze nigdy nie było mi po nich nie dobrze.
Podsumowując w starciu:
OREO LODY VS OREO CIASTKA
0 : 3
Jest to oczywiście tylko moja ocena, (i moich rodziców, choć tatę zaliczyłam tylko do ciastek ;d) być może mój pech robił ze mną wtedy zakupy i trafiłam na jakieś "felerne" pudełko tych lodów. A wy jedliście LODY OREO? Podzielcie się swoimi "odczuciami" w komentarzach :)
Do następnego!
poniedziałek, 9 czerwca 2014
Szalony tydzień
Na wstępie chciałam was przeprosić za zaniedbywanie bloga, ale już wracam! :D Pełna sił, nowych pomysłów, bo najgorsze już za mną (no została jeszcze jedna rzecz, o której przeczytacie poniżej) . A więc wszystko po kolei:
PONIEDZIAŁEK:
Drugi czerwca był dniem prezentowania projektów edukacyjnych w naszej szkole( i sportu), a, że jestem w drugiej klasie to był mój czas. Na szczęście prezentowaliśmy ( w 5 osób) naszą pracę nie przed całą szkołą, tylko przed dwoma klasa jedną pierwszą i jedną trzecią. To było trochę pocieszające ale nerwy towarzyszyły nam do ostatniej chwili i oczywiście nie obeszło się bez drobnych wpadek, ale pani była z nas zadowolona. Moim zdaniem poszło nam całkiem nieźle. Większość wpadek dotyczyła przede wszystkim mnie -,- Chociaż dzięki temu, było trochę śmiechu i publiczność nie umarła z nudów. Być może zastanawiacie się co, tym razem narobiłam? No więc, kiedy jedna z moich koleżanek czytała quiz, do pewnej książki, ja rozdawałam ciasteczka osobą, które dobrze odpowiedzą na pytania. Na szczęście wydarzyło się to pod koniec quizu, bo nie starczyło by ciastek, a więc, gdy podawałam pudełko z ciasteczkami jednej dziewczynie ( robiłam to nad głowami innych zamiast z boku - GŁUPIA), jakiś chłopak z trzeciej klasy podniósł nagle rękę,bo chciał odpowiedzieć na pytanie i BAM. Uderzył prosto w moją rękę, przez co wytrącił mi pudełko i większość ciastek wylądowała na podłodze. Wszyscy wybuchnęli śmiechem i zaczęli krzyczeć: uuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu. xD Taka sytuacja. Pozbierałam ciastka z ziemi i za bardzo nie wiedziałam co mam z nimi zrobić, więc wrzuciłam je z powrotem do pudełka :D Po skończeniu prezentacji, poszliśmy na sale gimnastyczną i oglądaliśmy uczniów, którzy pobijali rekordy sportowe naszej szkoły. Potem był wielki grill, na którym nie zostałam, ale za to mój kolega polał nam wszystkim na uczczenie tego dnia, wodą porzeczkową Żywiec Zdrój. Co prawda, większość tej wody była na korytarzu niż w naszych kubkach, ale i tak było fajnie. Szybko wróciliśmy do domu.
WTOREK:
Tak właściwie to był pierwszy dzień nauki, w tamtym tygodniu czyli jak poniedziałek, czyli wszyscy narzekali, a że się to im chce spać, albo, że wszystko ich boli, albo, że nic im się nie chce. Nie powiem sama narzekałam :D Na ostatniej lekcji, czyli fizyce było spoko. Pani wystawiała oceny i to był ten moment, kiedy serce prawie mi stanęło. OKAZAŁO SIĘ, ŻE BRAKUJE MI PÓŁ PUNKTU DO CZWÓRKI!!!!!!!!!!!!!
( na fizyce mamy punktowy system oceniania) Pół punktu? Takie zjawisko nazywa się MOJE ZAKICHANE SZCZĘŚCIE. No więc razem z panią uzgodniłyśmy, że będę pytana na następny raz z całego poprzedniego działu :) czyli jutro. Zrobiłam, więc sobie krótką przerwę od nauki, żeby napisać ten post. Czy dam radę? Nie mam wyjścia. CHCE CZWÓRKĘ Z FIZY! Ale podobno ma być kartkówka, więc nie wiem czego mam się spodziewać.
Na trzeciego czerwca mieliśmy się nauczyć recytować "Inwokację" do "Pana Tadeusza". Oczywiście nasza klasa uczy się systematycznie, jest najlepsza w całej szkole i recytować umiało może 10 osób na 25. Dostałam z tego szóstkę :D
ŚRODA:
Czwarty czerwca był już prawie całkowicie luźnym dniem, bo nazajutrz mieliśmy jechać na dwudniową wycieczkę. Co prawda z naszej klasy jechało tylko 11 osób, w tym cztery dziewczyny -,- a ogólnie to 30 osób + trzech wychowawców. Było całkiem fajnie, ale jak to ujęła moja przyjaciółka nie obeszło się bez przeszkód. ( miała całkowitą rację) Okolica, do której jechaliśmy była bardzo ładna, mam dużo fajnych zdjęć i postanowiła, że zrobię osobną notkę o wycieczce, bo naprawdę jest o czym pisać, a mnie goni czas. Zależy mi na na tym, aby opowiedzieć wam trochę o tym co zobaczyłam i zwiedziłam.
Do następnego!
PONIEDZIAŁEK:
Drugi czerwca był dniem prezentowania projektów edukacyjnych w naszej szkole
WTOREK:
Tak właściwie to był pierwszy dzień nauki, w tamtym tygodniu czyli jak poniedziałek, czyli wszyscy narzekali, a że się to im chce spać, albo, że wszystko ich boli, albo, że nic im się nie chce. Nie powiem sama narzekałam :D Na ostatniej lekcji, czyli fizyce było spoko. Pani wystawiała oceny i to był ten moment, kiedy serce prawie mi stanęło. OKAZAŁO SIĘ, ŻE BRAKUJE MI PÓŁ PUNKTU DO CZWÓRKI!!!!!!!!!!!!!
Na trzeciego czerwca mieliśmy się nauczyć recytować "Inwokację" do "Pana Tadeusza". Oczywiście nasza klasa uczy się systematycznie, jest najlepsza w całej szkole i recytować umiało może 10 osób na 25. Dostałam z tego szóstkę :D
ŚRODA:
Czwarty czerwca był już prawie całkowicie luźnym dniem, bo nazajutrz mieliśmy jechać na dwudniową wycieczkę. Co prawda z naszej klasy jechało tylko 11 osób, w tym cztery dziewczyny -,- a ogólnie to 30 osób + trzech wychowawców. Było całkiem fajnie, ale jak to ujęła moja przyjaciółka nie obeszło się bez przeszkód. (
Do następnego!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
