Najlepsze było to, że na pudełku był napis ICE CREAM, ale ja z moim tatą sami musieliśmy to rozkminić ;D
Tak czy siak w końcu kupiliśmy LODY OREO Zżerała mnie ciekawość jak to będzie smakować, ale w ogóle było tyle jedzenia, że nie wiedziałam za mam się wziąć ( jedzenie to jedno z moich hobby :D ). I pączki i ciastka i moja ukochana bułka z serem. Jeśli chodzi o ocenę moich rodziców to tacie wszystko smakuje zjadł nawet 2 a mamie.... trudno dogodzić. Smakował jej tylko krem a "ciastko" było (za słone?)
Koło godziny 16 przyszedł czas na mnie :) Szczerze mówiąc to lód nie był jakiś nadzwyczajnych rozmiarów, był może 2 razy większy od ciastka Oreo -,-. A więc pora na starcie:
VS
I byłam bardzo zdziwiona, gdyż musiałam przyznać rację mojej mamie, która słusznie stwierdziła, że ten cały wafel czy ciastko było słone. W każdym razie za rewelacyjne nie było, ale to był dopiero początek moich przeżyć z tym wytworem szatana. Krem też nie za bardzo przypadł mi do gustu ale był lepszy niż to ohydne ciastko. Cieszyłam się jeszcze bardziej po zjedzeniu tej maskary niż przed. Parę minut później zrobiło mi się tak nie dobrze, że myślałam, że chyba umrę. Na szczęście trwało to krótko. Z ciastkami Oreo nie ma nawet porównania. Tysiąc razy lepsze, smaczniejsze i co ważniejsze jeszcze nigdy nie było mi po nich nie dobrze.
Podsumowując w starciu:
OREO LODY VS OREO CIASTKA
0 : 3
Jest to oczywiście tylko moja ocena, (i moich rodziców, choć tatę zaliczyłam tylko do ciastek ;d) być może mój pech robił ze mną wtedy zakupy i trafiłam na jakieś "felerne" pudełko tych lodów. A wy jedliście LODY OREO? Podzielcie się swoimi "odczuciami" w komentarzach :)
Do następnego!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz